Czołem,
ponieważ dzisiaj naszło mnie konserwacje mojej "błękitnej strzały", doszło między innymi do kilku znacznych zmian z błahych powodów. Najpierw zaprezentuje to, co powstało. Siodełko. No może nie do końca powstało, bo sam stelaż i gąbkę wykorzystałem ze starego siodełka, ale tapicerka jest truly bespoke

. Oczywiście przeze mnie. Najpierw zdjęcia. Siodełko od dołu(od góry niestety nie zrobiłem zdjęcia) wyglądało tak.
Później, z czarnego bukata w wykończeniu groszkowym wyciąłem i zszyłem tapicerkę. Na zdjęciu widać tylko mizdrę. i sam stelaż siodełka. Innymi słowy nic nie widać


Później, po lekkim sklejeniu, trzeba naciągnąć. Na tą czynność w szewstwie mówi się ćwiekowanie (naciąganie cholewy na kopycie). Najpierw forma po bardzo lekkim naciągnięciu, a potem po wstępnym zaćwiekowaniu.


No i oczywiście KONIEC! Czyli czarne siodełko, tapicerka z 3 kawałków. Szyta na maszynie. Sam proces ćwiekowania to tak 2 godzinki mi zajął. Kurcze trudno się to samymi palcami robi i narzędziami którymi nie da się podejść w odpowiednie miejsca... Na zdjęciu całej "błękitnej strzały" widać też owijkę, również skórzaną. Wszystko zostało zrobione dzisiaj. Jaki był powód takich zmian? Ano taki, że siodełko było brudne i nie chciało mi się go czyścić

.

