Ale nie ćwiczysz tego. Skali trudności nie ustala się według tych co nie potrafią, tylko według tych co potrafią, ew. ćwiczą dany ruch. Akrobatyka dla większości też jest magią, co nie zmienia faktu że są tam proste i trudne rzeczy. Są też bardzo proste jak fikołki. Jak ktoś nie potrafi zrobić fikołka(przewrotu w przód) to nie oznacza wysokiego stopnia trudności, tylko że ćwiczący albo dupa, albo po prostu nigdy tego nie robił. Co faktu nie zmienia że nauczy się szybko i problemu żeby go potem wykonać też nie będzie miał.
Porównując to do strzelania(co generalnie skomplikowaną czynnością nie jest), taki flick czy cattleman's crack jest podstawą. Do tego prostą, jak fikołek. Później są trudniejsze rzeczy, jak strzały na dwie ręce w takiej kombinacji jak pokazał tutaj Winrich. Konkretne routines, połączone ze sobą. Żadnej wielkiej magii. Odrobina treningu. Nie dekady, nie lata, tylko 2-3 miesiące treningu maks. Często mniej. Tylko normalnego ustalonego treningu, a nie strzelania bez sensu. Chcecie coś trudnego, to zacznijcie strzelać i manipulować biczami. Jak tutaj.
Jednak dalej nie jest to coś nie osiągalnego. Dalej da się znaleźć trudniejsze rzeczy do opanowania niż to.
Trochę mnie denerwuje ta tendencja do wyolbrzymiania tego czego się nie potrafi. Nikt tego nie ćwiczył, jak coś się próbuje ćwiczyć to zazwyczaj na jedną rękę "bo na dwie to za trudne przecież", potem pokazuje się jakieś podstawy i wszyscy nagle (wybaczcie cytaty) "ten gościu jest niemożliwy" czy "To jest kat". Rozumiem podejście, że jest fajnie połączone. Owszem przyjemnie jest na to popatrzeć. Ale przestańmy gadać, że jest Bogiem bo pokazał podstawy... Swoją drogą nie ma tam, żadnego układu po po prostu następuje kilka strzałów po sobie bez żadnych przerw. Tak samo jak w strzelanie jedną ręką gdzie następuje kilka strzałów po sobie. Nic więcej.