„Ojciec”

Kooniu wyraźnie zmartwiony mówili że posucha. A ja nie lubię coby się Kooniu martwił lenistwem m.in. moim

więc spieszę donieść, że taki oto cztery badziewiaki

splotłem: jeden biały przeciwko trzem czarnym (normalnie jak w jakimś ”bruklinie” albo innym „kłinsie”

) No to jadziem:
1. Pierwszy to „białas” – prawie jak bull

: materiał para-parakord (czyli prawie parakord – czyli nasza linka spadochronowa – przynajmniej ten co mnie sprzedał to coś tak mówił

– na baty badziew straszny ale plotę z tego jak kaski na paracord normalny nie ma

) długość 7ft, w rękojeści gwoździor, bat dociążony łańcuszkiem kulkowym (ok. 3ft), pleciony z trzech warstw: pierwsza z czterech, druga z sześciu wierzchnia z dziesięciu. Wyszedł strasznie paździerzowato (zwłaszcza rękojeść) ale zauważyłem delikatną poprawę jakości plecenia

Dosyć ciężki, strzela – znaczy sukces


2. Drugi a pierwszy z czarnych: taka sobie bullinka z „wielką dupą” eee… znaczy turkiem

, materiał: czarny paracord, długość: 6ft, w rękojeści bambus, dociążenie: łańcuszek kulkowy (ok. 3ft), wewnątrz zastosowałem (i w tym i we wszystkich kolejnych) ten patent
http://www.whips.pl/forum/index.php/topic,64925.0.html pleciony z dziesięciu (wytracanych do czterech), na rękojeści dwa turki (z tego jeden to owa wielka dupa). Mocowanie falla’a – „snejk hed” z czterech



3. Trzeci a drugi czarny: kolejny 6ft bull, parametry i materiał jak wyżej


4. I w końcu czwarty a trzeci czarny: : stock 6ft, parametry i materiał jak wyżej



A tu wszystkie do kupy


Wszystkie strzelają – co mnie cieszy, nad wyglądem ciągle pracuję i ćwiczę dalej (i robienie i machanie)