Czołem!
Pewno niewiele osób tutaj zajmuję wytwarzaniem kremów do skór, maści itp więc mam nadzieje że to co będe tutaj pisać się trochę przyda. O czym będę pisać? O właściwościach konkretnych składników(gliceryna, lanolina, tłuszcze wszelakie itp) oraz receptach na maści, kremy i całą resztę odżywek do skór.
Na początek przypomnę, że wytrzymałość skóry wzrasta wraz z nawilżeniem. Nie mówię tutaj o włożeniu wody pod kran i stwierdzeniu "ta skóra jest nawilżona"

. Tylko skóra w stanie magazynowym powinna mieć ile % wody w sobie. Tak więc głównym celem wszystkich maści i kremów jest dostarczenie głęboko do skóry środków higroskopijnych , dostarczenie odpowiedniej ilości wody, która wsiąknie w skórę i środki które tą wodę zatrzymają.
Zacznę najpierw od
GLICERYNY, bo można ją kupić w cenie 28 zł kg

:
gliceryna głęboko wnika w skórę i ma właściwości higroskopijne. W za dużych ilościach powoduje wysuszenie skóry, w kremach, maściach emulsjach znajduje sie w ilości kilku %. Przy robieniu saddle soap nie dodajemy tego za dużo. Daje bardzo dobre efekty przy połączeniu z wodą. Trochę gliceryny dużo wody

i możemy odżywić skórę. Jak nie dostarczymy wody, to gliceryny będzie wyciągać wodę z głębszych warstw skóry i ją wysuszać dzięki temu.
Wosk pszczeli odrobinę wzmacnia skórę i nici naturalne(lniane, konopne). Zabezpiecza skórę przed nasiąkaniem wodą i innymi substancjami. W za dużej ilości powoduje lepkość powierzchni skóry i w efekcie szybsze brudzenie się bicza.
Tłuszcz zwierzęcy(aka. smalec
) Tworzy z wodą emulsję, więc nie potrzeba emulgatora do ich połączenia. Działanie podobne jak wosku. Tworzy warstwę ochronną przed wodą. Jakie są wiec różnicę? Po pierwsze smalec jest tańszy, po drugie lepiej wnika w skórę po trzecie łatwiej się tworzy maści z nim jako bazą. Do tego jak potraktujemy bicz samym smalcem, to woda w nim zawarta odżywi nam skórę trochę.
====================================================
No to teraz w sumie mamy takie saddle soap, czy to robione przez siebie, czy kupione i co z tym zrobić? Po co w ogóle tego używać? I dlaczego nie użyć samego smalcu lub oliwki dla dzieci.
No więc po pierwsze to należy to wcierać, niewielkimi warstwami w bicz i fall. Spotkałem się z przypadkami gdzie bicz był w za dużej ilości smarowany smarowidłem, stał się napuchnięty, bardzo delikatny(pamiętajmy: skóra pod wpływem wody staję sie bardzo podatna na uszkodzenia mechaniczne). Tak więc jeżeli chcemy zadbać o bicz, lub inny wyrób skórzany, smarujemy go kiedy czujemy że bicz zaczyna się trochę wysuszać. Skóra wtedy zaczyna skrzypieć, robi sie szorstka, mało elastyczna i twarda. Ogółem, można smarować w lato taki bicz raz na miesiąc w bardziej wilgotne pory roku raz na dwa miesiące. Pisałem jeszcze o ilości. Odpowiednia ilość to taka który wniknie w bicz w parę minut. Zazwyczaj nabieramy w dłoń trochę smarowidła. Tyle, żeby dłoń zrobiła się "wilgotna" od tego. Rozcieramy chwile w dłoni, żeby rozgrzać i wcieramy w CAŁY bicz. Jak za mało to powtarzamy operację.
Odpowiadając na pytanie drugie. Zabieg ten jest potrzebny by zachować skórę w dobrej kondycji. Skóra jak jest używana powinna mieć w sobie odpowiednią ilość wody i być zabezpieczona przed jej utratą oraz zbędnym wchłanianiem wilgoci.
Co do trzeciego pytania, to smalec jeszcze sam można użyć. Ale tylko dlatego, że zawiera w sobie wodę. Oliwka natłuści skórę, która nie będzie mogła zaabsorbować wody. Tak wiec jak mamy przesuszony skórzany element i potraktujemy go oliwką dla dzieci, olejem parafinowym czy jakimkolwiek innym olejem to tylko zniszczymy bardziej dany przedmiot. Ponieważ nie będziemy potem w stanie nawilżyć skóry. Widziałem już przykład starego, wysuszonego siodła, który został potraktowany olejem w ramach "nawilżenia". Skóra nabrała ładnego koloru, stała się tłuściutka oraz była tak samo rwąca i osłabiona jak wcześniej

.
Na razie tyle. Więcej za jakiś czas