wczoraj wycialem overlay set. zastosowalem nieco inne podejscie niz zazwyczaj - wycialem duzo szersze wiazki niz wczesniej to robilem, conajmniej o 1/3 wiecej. dzieki temu podczas parowania wyrównalem wszystkie nierownosci ktore zawsze mi sie robily przy wycinaniu setu. tym razem dokladnie ustalilem ktore wiazki w ktora strone maja sciecie krawedzi. po sparowaniu dodatkowo przejrzalem kazdą wiazke pod katem nierownosci i je poprawilem tnac je na podkladzie, nie w reku. dzieki temu splot jest duzo ladniejszy nich dotychczas robilem. Ale najlepsze bylo dopiero przede mną

czekala mnie przykra niespodzianka ktora w ostatecznosci obrócila sie w cos bardzo pozytywnego. Otóz zakladam ci ja pierwszy oplot. postanowilem zaczac od kratki przez pierwsze pare centymetrow i potem przejsc do jodelki. troche sie nameczylem zeby odpowiednio poustawiac wiazki na miejscu ale po chwili juz je ladnie pozaciskalem, i zaczalem przechodzic w jodelke. I tu zonk. przeliczam ci ja wiazki... a tu tylko osiem zamiast dwunastu.... myslalem ze pierdykne sobie czyms ciezkim w glowe. podczas wycinania setu pomylilem sie i rozrysowalem set o 4 wiazki za malo!!. poczulem sie jak kompletny debil. ale zaraz naszla mnie genialna mysl. przeciez zawsze chcialem zrobic bat z 16 wiazek... dlugo sie nie namyslalem i porozcinalem wszystkie wiaazki na poł przy jednoczesnym, od razu z reki parowaniem na skos. w tej chwili mam juz metr wypleciony, 16ka wyglada miodnie, i jest nawet fajne przescie z 8 na 16cie. zdjecia najwczesniej w czwartek jak wroci moja kobita z komorką z aparatem.